Menu

Pan Kulturalny

Marcin Perfuński

#3szybkie: Seryjny samobójca to za mało!

pankulturalny

Zielke_cover_Pan_KulturalnyCztery lata temu bał się spraw sądowych, teraz drży o swoje życie. Czy książki Mariusza Zielke rzeczywiście mogą zabić?

No dobra, trochę pojechałem w leadzie, nawet bardzo. Ale sprowokował mnie do tego sam autor.

Gdy cztery lata temu ukazał się jego debiutancki "Wyrok", w sądzie toczyło się aż sześć spraw, które wytoczyła mu pewna firma. Mariusz Zielke kilka lat wcześniej napisał cykl artykułów w "Pulsie Biznesu", w których wykazał nieprawidłowości w funkcjonowaniu tej firmy. Punktował też opieszałość Komisji Nadzoru Finansowego, która nie kwapiła się do wykonania kontroli. Gdy później okazało się, że prezes owej firmy i przewodniczący KNF znają się aż za dobrze, Mariusz Zielke opisał to na swoim portalu Niezależna Gazeta Internetowa www.ngi24.pl, za co trafił do sądu.

zielke_wyrokBy nie narażać się na kolejne pozwy, historię firmy, "której nazwy wówczas lepiej było nie wymieniać", opisał w fikcyjnej powieści "Wyrok". Historia była zmyślona, ale wątki i mechanizmy działania poszczególnych bohaterów miały swoje odpowiedniki w rzeczywistości. Ponieważ jednak w książce nie padały prawdziwe nazwiska ani nazwy, nic nie można było autorowi zarzucić.

Dziś, gdy już wiadomo, że Mariusz Zielke wszystkie procesy wygrał, możemy spokojnie napisać, że chodziło o grupę IDM S.A., będącą aktualnie w upadłości. Doprowadziły ją do tego stanu m.in. nieprawidłowości, o których autor pisał kilka lat wcześniej.

W swojej najnowszej książce "Człowiek, który musiał umrzeć" Mariusz Zielke znowu sięga do realnych wydarzeń, by ubrać je w wymyśloną historię. W słowie od autora napisał:

Zielke_od_autora

Zaniepokoiło mnie to ostatnie zdanie. Tania prowokacja czy prawdziwy strach o własne życie? Postanowiłem zapytać o to samego autora.

* * *

Niniejszym otwieram cykl #3szybkie, w którym będę prezentował mini-wywiady z ciekawymi ludźmi. Ich schemat będzie zawsze taki sam: trzy szybkie odpowiedzi na trzy szybkie pytania. Enjoy!

* * *

- Po ukazaniu się "Wyroku" obawiałeś się spraw sądowych. Po wydaniu "Człowieka, który musiał umrzeć" sugerujesz na początku książki, że nie zamierzasz popełniać samobójstwa. Aż tak bardzo boisz się wizyty "seryjnego samobójcy"?

- Ta książka ma swoje tajemnice i jestem pewien, że jest parę osób, które wolałyby, żeby nigdy nie powstała. Nie sądzę, żeby któraś z tych osób była tak głupia, by mnie zabić czy wytoczyć mi proces, więc strach nie jest tu może odpowiednim słowem. Ja raczej daję tym osobom przewrotnego policzka i mówię: możecie mi naskoczyć, jak chcecie ze mną walczyć, to musicie wymyślić coś lepszego niż seryjnego samobójcę.

- W wywiadach mówisz o tej książce, że jest ona dla Ciebie jedną z najważniejszych. Co jest w niej tak istotnego, że powinien sięgnąć po nią czytelnik? Otwiera oczy?

- To nie jest powiastka o niczym, taka, którą się zapomni po dwóch dniach. Ona zostaje w głowie. Jestem pewien, że coś każdemu da. Poprawiając tę książkę przeczytałem ją ze trzydzieści razy i za każdym razem byłem ciekaw, co będzie dalej. Ja tą powieścią żyłem przez wiele miesięcy, nie mogłem spać wymyślając w niej różne intrygi. Naprawdę się nad nią napracowałem i sądzę, że efekt jest taki, że każdy - no, może prawie każdy - kto ją przeczyta, nie uzna tego za stratę czasu. Będzie się dobrze bawił, ale i pozna trochę tajemnic i mechanizmów ze świata mediów czy biznesu, które są dość skutecznie skrywane. Ja mam wrażenie, że w każdym innym kraju ta powieść wywołałaby wielkie zainteresowanie, może też równie wielki skandal i byłaby bardzo głośną premierą. U nas... najlepszym sposobem na jej spacyfikowanie jest milczenie. Obawiam się, że nikt specjalnie nie będzie chciał o tej książce rozmawiać.

- Czy światy polityki, biznesu, służb i mediów są od siebie niezależne, czy może raczej powiązane siecią zależności, bez których żaden z nich nie mógłby istnieć? Aż strach o tym myśleć, bo wygląda to tak, jakbyśmy my - zwykli obywatele - żyli w matriksie sterowanym przez garstkę wybranych. To słabe uczucie być "bateryjką" służącą do podtrzymania istnienia systemu.

- Poznaj swojego wroga. Ja ci właśnie daję pigułkę o odpowiednim kolorze. Świadomość, jak to wszystko działa, pomaga w tym, żeby nie być taką bateryjką, nie dać sobą manipulować i się rozgrywać. Politycy walczą o władzę, reprezentując często interesy różnych grup, służby nimi manipulują lub ich szantażują, biznes wykorzystuje i jednych, i drugich, będąc sam często elementem prowokacji i rozgrywek, a media, które mają to przybliżać czytelnikowi, z reguły starają się robić wszystko, byleby ów czytelnik prawdy nie poznał. To jest system zależności, który jest jednym z głównych bohaterów moich powieści. Ja to znam z autopsji. Sam uczestniczyłem w różnych manipulacjach i prowokacjach, znam metody działania służb, polityków i manipulatorów, widziałem ten cały biznes od środka i dlatego mogę stworzyć wiarygodne tło dla fikcyjnej akcji powieści sensacyjnej. Jednak o ile w „Wyroku” głównym moim celem było zdemaskowanie pewnych schematów przestępczo-polityczno-medialnych, to w „Człowieku...” na pierwszym planie jest chęć porwania czytelnika intrygą i fabułą. Myślę, że to jest w tej powieści najciekawsze i to będzie najbardziej satysfakcjonujące dla czytelników. Przeczytajcie tę książkę, bo warto.

Rozmawiał:

Marcin Perfuński

pankulturalny@gazeta.pl

Zdjęcie Mariusza Zielke: Piotr Waniorek/ŻelaznaStudio

czlowiekokladka3d
 

Autor: Mariusz Zielke

Tytuł: Człowiek, który musiał umrzeć

Data wydania: kwiecień 2015

Ilość stron: 600

Wydawnictwo: Czarna Owca

© Pan Kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci